Do Istebnej wyjechaliśmy z Poznania o świcie, wiedząc, że może nas spotkać niespodzianka. Wszak 20 letnia Zeti, która miała dźwignąć dwóch dorosłych chłopów i sprzęt do nagrywania, musiała się zmierzyć z nie lada wyzwaniem, niby 350 km, ale w jakich warunkach?! Deszcz, burze, słońce, czekałem tylko na gradobicie. W podróży nasz operator bezgranicznie zakochał się w cabrio. To był nasz pierwszy materiał poza CABRIO POLAND, który mieliśmy zrobić wspólnie w tym wyjątkowym miejscu.

O ile sama Istebna pozostaje zjawiskowa i znana z walorów turystycznych, bo to przecież miejsce, w którym znajduje się Izba Pamięci naszego wspaniałego Himalaisty, Jerzego Kukuczki, o tyle sama Willa Zwolakówka była dla nas zagadką. Przyjechaliśmy na zaproszenie rodziny Zwolaków.

Maciek Zwolak – miłośnik motoryzacji od zawsze, a od kiedy pamięta miłośnik cabrio i właściciel BMW Z3 z cudną muzyczną karierą. Lubuje się w historii zwłaszcza dotyczącej II wojny Światowej, kocha Kasię i jej kuchnię.

Kasia Zwolak – czegokolwiek nie dotyka, robi to z radochą na twarzy i trudno się przy niej nie uśmiechać. Wspaniale gotuje, a kiedy woła do stołu, nie warto zwlekać, bo można tego gorzko pożałować. Kocha Maćka a ostatnio również malowanie.

Już na samym wjeździe piękna, stara zabudowa dała poczucie, jakbyśmy wracali do rodzinnego domu. Firanki i skrzypiąca cudnie podłoga wręcz zaprosiły do środka. Po zalogowaniu w klimatycznych dwójkach z prysznicem poczuliśmy, że dopada nas głód. I tutaj uwaga, jeśli zajedziecie do nich, to od progu wołajcie o jedzenie, ale wołajcie „TAGINE “. Pisząc to, musiałem raz jeszcze zadzwonić do Maćka, żeby się upewnić, jak nazywa się to, co nas tam spotkało.

Kaśka przygotowuje nieziemsko smaczne marokańskie jedzenie, które zostaje w pamięci na dłużej… Póżniej już było tylko „gorzej hahaha” drożdżowe ciasta, szparagi, szynki etc. Tak na marginesie, oni tam mają jakiś raj, znakomita większość tych produktów pochodzi z ekologicznych farm, własnych produkcji etc. Te cuda nie powstają na dyskontowych rarytasach tylko na prawdziwych produktach! Wow!

Ale nie tylko spać i jeść należy w Zwolakówce, rozmowy z właścicielami powodują, że zaczynacie żałować, że przyjechaliście tylko na weekend (*tak było z nami). Maciek z Kaśką powieźli nas trasami w góry, gdzie wszystko chłonie się mocniej, zwłaszcza z otwartym dachem. Strome, kręte dróżki, podjazdy i widoki z góry powodowały zawrót głowy, a powietrze było tak czyste, że zapierało dech w piersiach. Niesamowite.

Goszcząc u Zwolaków, przygotujcie się na psiejsko-czarodziejską przerwę w życiorysie, pełną smakowitych potraw, zapachów i zieleni. Chcemy tam wrócić, nie tylko raz i nie tylko na chwilę.
PS. W szafie Kaśki nie znajdziecie miejsca na torebki od Louis Vuitton’a, udostępniła ją Maćkowi, stoją w niej stare buty wojskowe i wiszą płaszcze żołnierskie, ot mała zamiana! Szanują swoje pasje i za to ich bardzo lubimy!

Kilka konkretów:

  • jak będziecie jechali, używajcie Google Maps, niektóre nawigacje wprowadzają w maliny;
  • miejsce dobre zarówno na weekend jak i na dłuższy pobyt, zdecydowanie na każdą
    kieszeń;
  • jeśli Twoje cabrio zawiedzie w drodze, Maciek pomoże;
  • jest miejsce na Twoje cabrio, nawet obniżonym wjedziesz bez kłopotu,
  • na posesji jest pies, głównie dba o własny tyłek, nie należy do stróżujących;
  • kuchnia zjawiskowa;
  • pokoje czyste i urokliwie;
  • prysznic – hmm…dla kobiet i facetów bez nadwagi

Podsumowując:
Miejsce z rodzinną atmosferą, prowadzone przez ludzi pełnych pasji, którzy kochają cabrio! Przybijam się na cztery łapy.
Foty (willa, Maciek, Kaśka, Z3 nasze, Tagine, prace Kaśki)

www.zwolakowka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*