Jesień przyszła z dnia na dzień. Piękne słoneczne dni zamieniły się w zimne ponure wieczory. Kolorowe liście spadły z drzew więc jesień straciła swój urok. Czas zmienić długie podróże w krótkie wypady połączone z relaksem.

Tak było i tym razem będąc na skraju Wielkopolski szukałem miejsca, gdzie mogę szybko dojechać zwiedzić fajne miejsce w którym jeszcze nie byłem, a przy okazji odpocząć.

Długo się nie zastanawiałem i postanowiłem odwiedzić województwo Kujawsko Pomorskie. Na cel obrałem sobie dwa bardzo urokliwe miasteczka.  

Podróż rozpoczynamy od Włocławka szczerzę? nigdy nie pomyślałem, że województwo Kujawsko Pomorskie mnie czymś zainteresuje i byłem w dużym błędzie. 

Ja jako rodowity Międzychodzianin kojarzę Włocławek z ketchupu (w Międzychodzie również produkuje się Ketchup i to najlepszy w Polsce) ale Włocławek to coś więcej niż ketchup.  

Pierwszym miejscem, który odwiedziliśmy jest Pałac Bursztynowy, miejsce z ogromnym przepychem marmuru i granitu oczywiście o gustach się nie dyskutuje ale stworzył go jeden z najbogatszych Polaków, który postanowił tym pięknym pałacem oddać hołd swojej mamie i wszystkim mamom. W Pałacu działa również fundacja pomagająca samotnym matkom.

Jadąc dalej szukam ciekawych miejsc. W internecie większość opisanych lokalizacji  to obiekty związane z kościołem więc udajemy się do Bazyliki katedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włocławku, której historia sięga aż 1340 roku. Pełną historie bazyliki możecie przeczytać tutaj. Nie rozpisuję się o niej ponieważ nie robi na mnie większego wrażenia będąc we Włocławku warto zobaczyć. Widać, że w mieście jest spory wpływ kościoła. Widać dużą ilość różnych działalności  którymi  kościół się zajmuje od przedszkoli po szkoły itp.


Ale odchodzimy od religijności miasta i idziemy na główny deptak po drodze zaskakuje mnie piękny mural pokazujący oderwaną od komórek ludzkość. Bardzo fajny pomysł lube, gdy takie inicjatywy dzieją się w mieście. 

Jest pora obiadowa więc warto rozejrzeć się za miejscem, gdzie można coś zjeść. Długo nie szukałem i  natrafiłem na miejsce, które zaintrygowało mnie swoją nazwą SMAKI REGIONALNE, lokal malutki ale bardzo przyjazny. Menu z lokalnymi potrawami, lecz nie tylko. Niestety nie wszystko było dostępne w karcie ponieważ było w trakcie przygotowań. Więc zamówiłem standardowo kotleta. Porcja spora jedzonko bardzo dobre więc jak już odwiedzicie Włocławek warto tutaj zajrzeć.

Przemierzając dalej miasto podziwiamy zabudowania ale powoli zmierzamy do bulwarów wiślanych po drodze zahaczyłem o stary rynek.  Doszedłem nad  bulwar , który dzięki środkom unijnym wyglądają naprawdę imponująco.

Z bulwarów widzimy  most łączący 2 brzegi Wisły. Widok w nocy musi być imponujący. Przeglądam co warto zobaczyć, ale google podpowiada, że to co najważniejsze zwiedziłem więc pora jechać dalej. Wyjeżdżając z Włocławka nagle dostaje telefon od mojego kolegi Marcina, że mam nigdzie się nie ruszać i czekać na niego bo chce mi pokazać miejsca, których nie opisuje google. Po kilku chwilach spotykamy się z Marcinem, któremu dawałem znać, że będę w jego okolicach. Marcin to człowiek encyklopedia, który kocha swój region, a jeszcze bardziej lubi prace z ludźmi i tym się zajmuje zawodowo.

Ale wracając do podróży jedziemy na punkt widokowy Włocławka. Zastanawiam się to Włocławek ma punkt widokowy? po kilku chwilach dojeżdżamy na miejsce przechadzamy się przez las i widzimy teren rekreacyjny ławki miejsce na ognisko i punkt widokowy. 

Nie miałem pojęcia, że Włocławek jest tak rozciągniętym miastem. Na punkcie widzimy tylko kilka miejsc ponieważ drzewa zasłoniły szeroki widok ale to niczemu nie ujmuje bo możemy zobaczyć strefę przemysłową oraz zalew wiślany. Marcin wspominał, że władze Włocławka zastanawiają się czy przyciąć drzewa czy podnieść punkt widokowy, gdy już rozwiążą ten problem widok będzie naprawdę rewelacyjny, a taki punkt widokowy będzie wizytówką regionu. 

Zjeżdżając z punktu widokowego jedziemy do największej w Polsce przepływowej elektrowni wodnej  jej historia jest naprawdę ciekawa. Na rzece Wiśle miało powstać 7 zapór wodnych, które zapanował by nad rzeką niestety ze względów finansowych z  7 planowanych wybudowano jedną. Fajnie stanąć na środku tamy i zobaczyć różnice poziomów. Po lewej strony widzimy zalew a po prawej spokojnie płynącą rzekę. W sezonie letnim musi wyglądać to naprawdę świetnie wyobrażam sobie setki żaglówek idealne miejsce dla motorowodniaków.

Ale patrząc w kierunku Włocławka widzimy duży krzyż stojący na półwyspie i tu musimy cofnąć się do 1984 roku.  Krzyż to pomnik, ustawiony w miejscu, gdzie wyłowiono z wody ciało Jerzego Popiełuszki, zamordowanego przez oficerów służby bezpieczeństwa 19 października 1984 roku. Schodząc z zapory patrząc w lewo możemy zobaczyć kuloodporną szybę wmontowaną w barierki a przy niej zdjęcie księdza oraz kwiaty i znicze.

Opuszczamy zaporę zegnamy się z Marcinem i jedziemy do drugiego miasta jakim jest Ciechocinek ale o tym opowiem Wam już za tydzień!

Jeśli podobają ci się moje wpisy zaobserwuj mnie na instagramie i napisz komentarz. Liczę na Wasze propozycje miejsc, które warto odwiedzić. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here