Olandia to XVIII wieczny zrewitalizowany folwark, parkowo- dworski kompleks. Brzmi sucho?! No raczej, ale nic bardziej mylnego, zwłaszcza, gdy się choć raz to miejsce zobaczyło.

Jeśli chcesz w swoim życiu przeżyć coś innego aniżeli tylko smak przypalonej Karguleny nad Bałtykiem, to w wolny weekend lub w wakacje wybierz się do Olandii. Znajdziesz ją przy drodze krajowej 92, gdzieś w połowie, między Poznaniem a Gorzowem Wlkp.

Wjechałem tam przypadkiem, bo zachwycił mnie zjazd w wielką aleję gęsto posadzonych drzew przy drodze?! Dziś już tak się nie sadzi drzew… a dla fana cabrio, to marzenie. Piękny starodrzew powiódł do miejsca, które na dłużej zostało w pamięci, a później, jak niektórzy z Was wiedzą, pozwoliło, dzięki uprzejmości i porozumieniu z właścicielami, zorganizować wspaniałe wydarzenie dla miłośników cabrio. Ale tym razem nie o cabrio chciałbym napisać…

Wjeżdżając do Olandii, poczułem, że cokolwiek mnie tam nie spotka, będzie wyjątkowe…i tak się stało.
To, co się czuje, wjeżdżając do Olandii, to taki zajebisty kop w dupę, który uświadamia Ci, jak nieskończonym idiotą byłeś, sądząc, że wszystko już w życiu widziałeś. To kop, który sprawia, że pojawia się w Tobie kolejna wątpliwość… kop, który pyta, co do cholery robiłeś w swoim życiu, że jeszcze tutaj nie trafiłeś?!

Poniedziałek 10.00 rano, niby cisza, a tu śpiew ptaków był wszechogarniający. Jeśli znajdziesz się w samym centrum tego pełnego uroku świergotu, przestaniesz słyszeć nawet dudniący w uszach tępy głos teściowej. Za pierwszym razem jakoś nie chciało mi się zaglądać ani do hotelu, ani do restauracji. Bałem się trochę, żeby tego, co zobaczyłem, nie spieprzył jakiś czerstwy kelner, dopiero co obudzony po niedzielnym weselu. Park, przepiękne i uśpione Jezioro Kuchenne, widok rzucających się na tafli jeziora ryb… jednym słowem Narnia jakieś 80 km od Poznania.

Później było już tylko lepiej. Odwiedzałem Olandię o każdej porze roku. Wtedy, gdy w strugach deszczu bezdźwięcznie straszyła samotnym wiatrakiem i generalnie wiało z niej dupą, i wiosną, gdy wszystko co żywe krzyczało, że jest, i było tak niesamowite, że na myśl o wyjeździe czułem się, jakby mi ktoś ciężki kaflem w głowę przywalił! Musiałem przespać się w każdym z budynków, żeby móc dziś napisać, że warto, i że to miejsce jest nad wyraz wyjątkowe. Bije z niego spokój, który powoduje, że udziela się on wszystkim, którzy odwiedzają to miejsce, nawet dzieciom z ADHD. Tak, zdecydowanie można tam odpocząć, zdecydowanie warto wziąć dobrą książkę, koc i pojechać tam na cały dzień lub zostać na noc. Tak, to miejsce jest wyjątkowe. Okoliczne lasy urzekają nie tylko ukrytymi jeziorami, w których roi się od ryb, ale też goszczą zacnym grzybem i jagodami. A jeśli znudzi się Tobie spacerowanie, zawsze możesz wypożyczyć konia z Olenderskiej stajni i pocwałować po okolicy.

Warto wspomnieć o kuchni, która zawsze zaskakuje jakością. Z obsługą restauracji jest różnie, uprzedzę tylko, że warto zapytać na wstępie, co jest z karty i ile będę na to czekał, reszta Was mile zaskoczy. Zapewniam.

Jeszcze jedno, jeśli będziecie mieli fart, wyjątkowy fart, spotkacie tam ojca właściciela OLANDII, głowę rodziny Grzeszkowiaków-seniora (poznacie po pięknie zakręconych wąsach). Wyjątkowo uprzejmy i ciekawy człowiek, warto posłuchać o historii tego miejsca. Zapewniam, że ma o czym opowiadać, no i jak będziecie trzymać fason, to może zaprosi Was na kieliszek nalewki z „własnego chowu”!

  • Finiszując:

    jeśli jesteście w dwoje, proście o pokoje w głównym budynku, fajny widok (zwłaszcza ten na jezioro i Park) blisko do restauracji;

  • jeśli jesteście większą grupą, wybierzcie kamiennik, w którym pokoje są większe i można swobodnie się pobawić, nikt Was też nie zapyta: „Dlaczego te Państwa dzieci ciągle drą japy”, jeśli będziecie tam z dziećmi, oczywiście;
  • jeśli cenicie sobie absolutną ciszę, blisko Wam do SPA i butelki dobrego wina, to wybierzcie pokój w Spichlerzu, tam Winiarnia, w której można spotkać Marka Kondrata i wiele znanych osób;
  • ceny w klasie średniej, ale miejsce warte każdej, zostawionej tam złotówki, czyli 200-300 zł za nocleg;
  • poza tym, warto tam być o każdej porze roku, moje ulubione to wiosna i jesień…zimę osobiście wolę w Norwegii;
  • parking na miejscu, do woli;
  • wjazd kamienisty, dlatego trzeba ostrożnie z niskopodwoziami, ale spoko;
  • na miejscu pytajcie o deskę serów, regionalne produkty są zajebiste,
  • kuchnia i ta dla „zielonych”, i dla mięsożerców,
  • jeśli chcecie poszpanować przed panną lub chłopakiem, jak kto woli, i zabrać jego/ ją do znanego i bardzo zatłoczonego miejsca, żeby Was wszyscy widzieli – to do cholery, nie tam!
  • dzieci bez opieki dadzą sobie radę, na miejscu jest niezastąpiona tzw. Kindermama.

Czynne – ZAWSZE! WARTO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*