Lister-Jaguar Knobbly

Tekst: Piotr R. Frankowski
Zdjęcia: Alexander Brodie, autor

Przywykliśmy do czytania wiadomości o tym, że ten czy inny team w Formule 1 został przyłapany na łamaniu regulaminu. A potem czytamy, że tak naprawdę zespół zrobił coś, czego autorzy regulaminu nie przewidzieli, zatem pod względem technicznym żadnych przepisów nie złamał… Potem regulamin ulega modyfikacji i gra toczy się dalej. Każdy stara się znaleźć odrobinę przewagi nad innymi, a o zdobywanie przewagi właśnie chodzi w sportach motorowych.

Był sobie kiedyś w 1958 roku samochód, który potrafił wygrać z Jaguarem D-type. Budowała go mała, prywatna firma z Cambridge, używając solidnej wiedzy inżynierskiej i odrobiny pomysłowości w zakresie interpretacji regulaminów. Nazywał się ten samochód Lister-Jaguar, przy czym ta wersja (istniały inne, także z silnikami Chevroleta), nazywała się potocznie “Knobbly” (“pokryty guzami”) ze względu na niezbyt gładkie kształty nadwozia. Pokazany oficjalnie w lutym 1958 roku, samochód ten był wyrazem pomysłowości swego twórcy, Briana Listera. On bowiem, aby zmniejszyć powierzchnię czołową auta napędzanego dość wysokim silnikiem rzędowym Jaguara, uważnie przeczytał regulamin. I okazało się, że minimalną wysokość wiatrochronu mierzy się od jego podstawy.

Odział zatem auto w aluminiową skórę, z pokaźnym zagłębieniem tuż przed przednią szybą i garbem, ciasno spowijającym silnik umieszczony poniżej. Nadwozie wyróżniało się także niezwykle opływowymi błotnikami. Nadwozia budowano z aluminium, ale także w nielicznych przypadkach z lżejszego, ale łatwopalnego stopu magnezu. Lister, napędzany silnikami Jaguara i Chevroleta (z tym drugim nie nazywa się “Knobbly”, bo ma inny kształt) stał się skutecznym narzędziem w sporcie wyścigowym. Wiele sukcesów marka z Cambridge zawdzięczała swemu najsłynniejszemu kierowcy fabrycznemu, Archiemu Scott Brownowi. Jego matka zapadła na różyczkę podczas ciąży i Archie urodził się z potwornie zdeformowanymi stopami i bez prawej dłoni. Dzięki wielkiemu talentowi i ogromnej determinacji stał się jednym z najlepszych brytyjskich kierowców lat 50. Uznać go także należy za pierwszego w świecie niepełnosprawnego kierowcę wyczynowego. Mimo że zazdrośni przeciwnicy wymusili odebranie mu licencji wyścigowej z powodu wad wrodzonych, wywalczył dzięki pomocy znanych osób powrót do sportu. Wygrywał wielokrotnie za kierownicą Listera, i w Listerze zginął.

Firma Lister niedawno przeżyła renesans, jest w rękach nowego właściciela, i przy wykorzystaniu oryginalnych ram pomocniczych wyprodukowała (okresowo w małych seriach nadal je wytwarza) autoryzowane kopie oryginalnych Listerów. Przez władze sportowe są one traktowane jako oryginalne i dopuszczone do wyścigów. Starty takimi autami oznaczają dokładnie takie same przeżycia jak w samochodach z lat 50., ale bez ryzyka dla bezcennych muzealnych wozów. Srebrny samochód na naszych zdjęciach to egzemplarz o numerze rejestracyjnym BHL158, pierwsza sztuka z serii Continuation, wyprodukowanej przez odrodzoną markę Lister po długiej przerwie, rozpoczętej w 1959 roku. Auto od pierwowzoru różni się tylko drobnymi zmianami, mającymi na celu dostosowanie go do przepisów Załącznika K regulaminu FIA. Napędzany silnikiem Jaguara o pojemności 3,8 litra Lister Knobbly jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych, możliwy jest zatem udział w takich imprezach jak Tour Auto, łączących odcinki drogowe z torami wyścigowymi, a także w dowolnych wyścigach samochodów zabytkowych, gdzie występuje stosowna klasa. Egzemplarz ten startował już w Goodwood i na innych brytyjskich torach, a do ścigania został przygotowany przez CKL Developments.

Postanawiam sprawdzić, jak ten potwór poradzi sobie ze współczesnym ruchem drogowym, ciekaw jestem także, czy da się w nim wytrzymać przez dłuższy czas. Jest zimno, słonecznie i pod błękitnym niebem wyciągam z torby swój zamknięty kask wyścigowy. W kabinie Listera nie ma ogrzewania, ale liczę na ciepło promieniujące z przegrody ogniowej i obudowy skrzyni biegów. Trudniej o bardziej hardkorowy kabriolet… W kabinie jest ciasno, ale zaskakująco wygodnie i przeciwieństwie do Caterhamów (których szczerze nienawidzę) zakładanie kontry podczas jazdy nie wymaga sprawności reprezentanta NRD w gimnastyce sportowej. Pod względem ergonomii mamy tu do czynienia z typowo brytyjskim bałaganem, ale wszystko, co ważne, układa się w dłoni. Do reszty można się przyzwyczaić. Silnik uruchamia się przez przekręcenie kluczyka – co wydaje się jakoś mało wyścigowe – i obudzona bestia brzmi przerażająco. Grzmot z wydechu sugeruje, że mamy do czynienia z niezłym draniem. Na pewno nie jest to auto dla ludzi o słabych nerwach.

Drogi wokół siedziby CKL pokryte są spękanym, powykrzywianym asfaltem, a ich brzegi opadają ku rowom; ultrasportowe samochody wymagają na nich ciągłego skupienia uwagi, bo zmienne nachylenia nawierzchni wciąż starają się wpakować kierowcę w kłopoty. Knobbly nie daje się jednak wyprowadzić z równowagi, zawieszenie jest zarazem sprężyste i podatne – koła stale pozostają w kontakcie z nawierzchnią. Układ kierowniczy to arcydzieło. Idealnie wyważony na pełną wyzwań krętą drogę, na pewno na prawdziwym torze wyścigowym daje mnóstwo pewności siebie. Silnik ciągnie mocno na każdym biegu, na czwartym, najwyższym, można jechać w pełnym zakresie prędkości, niemal od zera. Gdy przede mną pojawia się seria wyboistych, trudnych zakrętów, nie potrafię dłużej opierać się pokusie i głęboko wciskam prawy pedał. Zrelaksowany i zadowolony, przemykam przez wiraże pewien, że wykorzystuję możliwości wozu w może czterech dziesiątych. Samochód z fotografem znika z lusterek…

Tom i Alex, którzy podążają za mną w Land Roverze, doganiają mnie po dłuższej chwili i komunikują mi, jak szybko się przemieszczałem… spuśćmy na ten wynik zasłonę milczenia! Lister zachęca do czystej, precyzyjnej jazdy, pomagając kierowcy tak, jak dobrej jakości narzędzie pomaga w pracy rzemieślnikowi. Gdybym zaczął jechać z większą determinacją, niewiele aut, zaprojektowanych 50-60 lat po Listerze, potrafiłoby dotrzymać mi kroku na wymagającej, pełnej niespodzianek trasie. Aż tak dobry jest ten samochód. Jest także tańszy od pełnego oryginału – zamiast co najmniej miliona funtów brytyjskich trzeba zapłacić niecałe czterysta tysięcy.

Rzadko się zdarza, że w samochodzie przez siebie testowanym tak szybko czuję się jak w domu. Lister okazuje się wyjątkiem – przyjazny i przewidywalny, pomaga budować pewność siebie. Przy zupełnie wyścigowych prędkościach prawdopodobnie wymaga do wygrywania wyścigów więcej umiejętności i talentu niż ja posiadam, ale zadowoliłbym się samym udziałem w zawodach, podczas których mógłbym nim jechać pośród podobnych aut, smakując emocje, dżwięki i zapachy.

Autor dziękuje CKL Developments (ckl.co.uk) za pomoc w realizacji materiału.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here