domowe przetwory

Witajcie #samipozytywniludzie!

„Kabriolet” od zawsze kojarzy mi się z wolnością, uśmiechem i energią. Będę się nią z Wami dzieliła na łamach Cabrio Magazynu w postaci krótkich felietonów. Nie zabraknie ciekawych tematów widzianych oczami kobiety w męskim świecie motoryzacji.

Na początek – od kuchni…

Już nasze babcie od wieków wiedziały jak zabezpieczyć siebie i całą rodzinę na nadchodzący czas jesienno-zimowy. Robiąc rozmaite przetwory zamykały uciekające lato w słoiczkach oraz wekach. Kiedy przychodzi okres przeziębień i obniżonej odporności do dziś szukamy i wspominamy te „babcine sposoby”, by móc kontynuować tradycję lub naśladować sprawdzone metody.

Dzisiaj w dobie wszechobecnych suplementów i nadmiaru żywności oraz życiu w „pędzie”  zapominamy o dawce zdrowia, której powinniśmy sobie dostarczać w ten „specyficzny” dla nas czas. Na półkach sklepowych można znaleźć wiele gotowych produktów, jednak nigdy nie zastąpią one samodzielnie robionych przetworów, pozbawionych chemii i sztucznych konserwantów.

Co dają nam przetwory?

Mnogość warzyw i owoców które możemy pasteryzować sprawia że każdy z nas znajdzie dla siebie te najsmaczniejsze. W dzisiejszym artykule chciałabym skupić się na 2 z ich – a mianowicie na pomidorach i malinach, a dlaczego?

Pomidory oprócz niepowtarzalnych walorów smakowych, zawierają najwięcej składnika zwanego likopenem – znajdziemy go przede wszystkim w czerwonych i pomarańczowych odmianach, o czym warto pamiętać. Związek ten działa antymiażdżycowo oraz zapobiega zawałom. Jest także najsilniejszym antyutleniaczem z grupy karetonoidów, a co ważne nie ginie on w obróbce cieplnej, a same przechowywane przetwory możemy magazynować przez dłuższy czas bez utraty tego drogocennego elementu. Pomidory mają jeszcze jedną cechę, pomagają utrzymać odpowiedni poziom trójglicerydów dzięki zawartemu w nich kwasowi, który utlenia w komórkach wątroby kwasy tłuszczowe. Pomidory działają również moczopędnie (poprzez duża zawartość witaminy C) – czym obniżają ciśnienie krwi, poprawiają odporność, a także wspomagają układ nerwowy (zawartość bromu) oraz regulują pracę układu trawiennego (zawartość błonnika).

Drugim z nich jest malina posiadająca najmniejszą ze wszystkich owoców ilość alergenów. Warto pamiętać, iż w malinach nie tylko owoce ale także liście posiadają pro zdrowotne właściwości. Owoce malin są niezastąpionym źródłem witamin takich jak C, E, B, B2, B6,  substancji takich jak potas, wapń, magnez czy żelazo oraz kwasów organicznych – jak salicylowy, cytrynowy czy jabłkowy. Liście malin zawierają garbniki, sole mineralne czy flawonoidy. Nasze babcie pokochały je za właściwości przeciwgorączkowe, gdyż pobudzają gruczoły potowe do pracy. Liście malin działają przeciwzapalnie i przeciw bakteryjnie – wspomogą walkę z biegunką i wzdęciami. Same maliny pomogą również każdej z nas w łagodzeniu objawów silnych bóli menstruacyjnych – gdyż działają na mięśnie gładkie macicy.

Jednym słowem pamiętajmy by „domowe przetwory” przygotowywać zawsze dla utrzymania zdrowia przez cały rok.

#mocnacodzień

Sposób przygotowania:

Napar z owoców malin

2 łyżki suszonych malin zalej szklanką wrzątku i odstaw pod przykryciem na 15 minut. Przecedź. Pij 2-3 razy dziennie po szklance naparu podczas przeziębienia, grypy, anginy, zapalenia oskrzeli – gdy chorobie towarzyszy gorączka.

Napar z liści malin

Łyżkę liści malin zalej 1/2 szklanki wrzątku i pod przykryciem odstaw do naciągnięcia na 15 minut. Przecedź. Pij po 1/2 szklanki naparu 2–3 razy dziennie w nieżycie żołądka i jelit, a także jako łagodny lek przeciwbiegunkowy. Napar z liści można też stosować do płukania w stanach zapalnych gardła i jamy ustnej.

Poprzedni artykułReguły są od tego, by je… interpretować: jazda samochodem Lister-Jaguar Knobbly
Następny artykułBardzo szczególny Austin-Healey
Agnieszka Kaszyńska-Kaczkan
Życie jest pełne niespodzianek. Nigdy nie wiesz czego się spodziewać, ale ważne jest to, by w życiu iść za głosem serca. Po skończeniu studiów na filologii angielskiej, zapragnęłam rozwijać swoje kolejne zainteresowania. Skończyłam podyplomowo studia z HR, później życie wykręciło mi psikusa i pokazało, że nie jest wieczne. Postanowiłam zatem zadbać o siebie i innych. Skończyłam kolejne studia i zostałam Doradcą żywieniowym i specjalistą psychodietetyki. A to wszystko, cudownie połączyło mnie ze wspaniałymi ludźmi z cabrio. Te samochody to moja miłość od 15 lat i cudna pasja, którą dzielę z mężem i zarażam innych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here