Nastały trudne czasy, ale nareszcie możemy cieszyć się piękną pogodą i jak to zawsze w naszych bezdasznikach co chwila „inną wyjątkową podsufitką”. 

Zaczynamy okres urlopowy, a więc planowanie podroży – tych bliższych i tych dalszych. I tu rodzą się pytania – co zabrać ze sobą do jedzenia, jakie napoje wybrać?. Oto kilka wskazówek.

Po pierwsze napoje: 

Zawsze, ale to zawsze niezależnie od tego w jak długą podróż się szykujemy, w samochodzie powinna znajdować się butelka z wodą. Zwykła woda mineralna przyda się nie tylko w okresie letnim gdy jest gorąco, ale również przez cały rok. Butelka wody uzupełni nam stracone mikroelementy w organizmie i zaspokoi pragnienie. Dobrym pomysłem dla „zapominalskich” jest kupowanie wody w małych zgrzewkach i pozostawienie jej w swoim „ukochanym” aucie (wiem, wiem, mało ekologicznie, ale niezwykle praktycznie). Oczywiście nie mówię o wodzie w szklanych butelkach – taka nie sprawdzi się w upalne dni, szybko się nagrzeje i może doprowadzić do nieszczęścia pozostawiona sama na słońcu w zamkniętym samochodzie. Oczywiście namawiam wszystkich do podróżowania z własnymi bidonami lub termosami – ale ten pomysł już dla tych bardziej zorganizowanych i zaprawionych podróżników. Dobrym pomysłem oprócz wody może stać się również herbata (osobiście zabieram ją w każdą podróż) . Nie wszyscy pewnie wiedzą, ale gorąca herbata świetnie sprawdza się w upalne dni. Dzieje się tak, ponieważ receptory na naszych językach wykrywając wyższą temperaturę informują nasz organizm, że lepiej zaczął się pocić by pozbyć się niepotrzebnego ciepła?. Kto był w krajach takich jak Egipt, Tunezja czy Maroko na pewno spotkał się z poczęstunkiem gorącą herbatą z miętą.

Oczywiście nie zapominajmy by przyjmować płyny przez cały dzień – pić małymi łykami, tak aby organizm był cały czas nawodniony – jak pisałam w poprzednich felietonach, nie mniej niż 1,5 do 2 litrów wody dziennie, a latem ponieważ się pocimy i parujemy, o litr więcej. Świetnym pomysłem również jest zabieranie ze sobą napojów posiadających elektrolity – czyli minerały których potrzebuje nasz organizm do prawidłowego funkcjonowania. Podczas upałów gwarantują one dobre samopoczucie, ograniczają zmęczenie i poprawiają koncentracje. Można ze sobą zabrać gotowe kapsułki z elektrolitami, lub też jeżeli ktoś ma ochotę na naturalne nawadnianie, przygotować je samemu. Do 500 ml wody należy dodać pół wyciśniętej cytryny, szczyptę soli i ok 3 łyżeczki miodu. Gotowe?

Po drugie jedzenie: 

Tak jak z wodą, tak samo z przekąskami – zawsze powinniśmy mieć je pod ręką. Nigdy nie wiadomo jak długo będziemy w podróży, jakie warunki spotkają nas na drodze (np. korki, roboty drogowe) i czy będziemy mieli możliwość zatrzymania się na przerwę. Osobiście w samochodzie mam zawsze małą przekąskę np. orzechy albo mieszankę tak zwaną „studencką” – z suszonymi owocami. Sprawdzonym pomysłem są również pożywne batony z ziarnami (naturalne z miodem) – nie rozpuszczą się jak inne np. czekoladowe. Godne polecenia są także wafle ryżowe czy też maca. Co kto lubi. Pamiętajmy również że takie artykuły mają długi termin przydatności do spożycia i pozwolą nam „dotrwać” do porządnego pełnowartościowego posiłku. Nie zapominajmy również o owocach –  ale te sprawdzają się tylko na krótkich dystansach.

Zatem pamiętajmy – zawsze warto być przygotowanym na nieznane, w samochodzie oprócz jedzenia i napojów warto mieć również mokry papier lub chusteczki, latarkę czy ciepły koc – nigdy nie wiadomo co się wydarzy w drodze i gdzie spędzimy kolejną fascynującą moc przygód z naszym Cabrio.

Do zobaczenia w trasie. 

#MocNaCodzien

PS. Jeżeli macie pytania które Was nurtują lub propozycje felietonów, proszę pozostaw komentarz pod artykułem?

Poprzedni artykułW 22 sekundy zapomnisz kim byłeś, zanim otworzyłeś dach…
Agnieszka Kaszyńska-Kaczkan
Życie jest pełne niespodzianek. Nigdy nie wiesz czego się spodziewać, ale ważne jest to, by w życiu iść za głosem serca. Po skończeniu studiów na filologii angielskiej, zapragnęłam rozwijać swoje kolejne zainteresowania. Skończyłam podyplomowo studia z HR, później życie wykręciło mi psikusa i pokazało, że nie jest wieczne. Postanowiłam zatem zadbać o siebie i innych. Skończyłam kolejne studia i zostałam Doradcą żywieniowym i specjalistą psychodietetyki. A to wszystko, cudownie połączyło mnie ze wspaniałymi ludźmi z cabrio. Te samochody to moja miłość od 15 lat i cudna pasja, którą dzielę z mężem i zarażam innych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here